Zaloguj się

10. MARZ 2021

Wokół Gór Stołowych

# Odkryj nowe miejsca

Małgorzata Lutowska

Małgorzata Lutowska

Przewodniczka Sudecka. Autorka książek o Dolnym Śląsku.

Kotlina Kłodzka

Ta największa dolina Sudetów wraz z otaczającymi ją górami, to region wciąż nie dość poznany, nie dość doceniony, czy popularny wśród turystów. A może to właśnie jej atut?


Poza Szczelińcem Wielkim nigdzie nie natkniemy się na tłumy.
Co zobaczymy? Cuda i dziwy…


Nasz punkt wypadowy to camping nieopodal Radkowa.

Dzień 1
Szczeliniec Wielki – Wambierzyce – Kłodzko

Zaczynamy z samego rana. Jedziemy do Karłowa, by jak najwcześniej, po zostawieniu auta na parkingu, wspiąć się po 665 schodach na Szczeliniec Wielki.

Ułożone zostały w 1914 roku przez Franza Pohla, miejscowego sołtysa i pierwszego przewodnika po skalnym labiryncie, najwyższym w Górach Stołowych. A samo pasmo to ewenement geologiczny – jedne z nielicznych w Europie i jedyne w Polsce góry płytowe!

Na szczycie, skąd rozciąga się wspaniały widok, mamy możliwość odpocząć w pięknym, starym schronisku zbudowanym w 1846 roku w stylu tyrolskim, by dalej po zapłaceniu wstępu w kasie, ruszyć w trasę prowadzącą wśród spektakularnych skał. Kluczy się tu to w górę – by usadowić się na przykład w Fotelu Pradziada, to w dół, schodząc Piekiełka lub wprost do Kuchni Diabelskiej…


Trasa zabiera około dwóch godzin. Kiedy największa fala turystów rozpoczyna szturm na Szczeliniec, my już wracamy do auta i ruszając w kierunku Wambierzyc wchodzimy w zupełnie inny temat.


Wambierzyce to… Śląskie Jeruzalem!


Wieś pochodzi w XIII wieku, ale w 1679 zaczęła się jej nowa era. Właściciel ziemski – Daniel von Osterberg powziął pomysł rozbudowy miejscowości na wzór świętego miasta z czasów Salomona. Sprowadził wybitnych architektów. Kościół, ze słynącą cudami figurką Matki Boskiej rozbudowano. Z zewnątrz prezentuje się jak pałac, do którego wiodą ciągi schodów, wszystko pełne symboli, znaczeń. Wnętrze bazyliki otoczone jest wieńcem kaplic. Nieopodal jest też ruchoma szopka.


Przez miejscowość przepływa potok, którego nazwę przemianowano na Cedron, a do Wambierzyc, jak do Jerozolimy, prowadziło 12 bram! Wiele z nich zachowało się do dziś. I naprawdę, niezwykłym przeżyciem jest spacer po tej miejscowości. Każdy odkrywa ją na swój sposób.


Jedziemy dalej. Do Kłodzka.

Kłodzko – to mała Praga.

Zostawiamy auto na parkingu strzeżonym lub bezpośrednio przy ulicy Daszyńskiego i stamtąd już na piechotę w kierunku gotyckiego mostu, nazywanego „młodszym bratem mostu Karola” w Pradze.

Warto odnaleźć płaskorzeźbę wilczycy ze schylonym łbem, umieszczoną między oknami pierwszego piętra jednej z kamienic przy ulicy Grottgera. Dawna legenda głosiła, że kiedyś ta wilczyca napije się wody.

Rzeczywiście w 1997 roku, w czasie największej z odnotowanych w mieście powodzi wilczyca chłeptała zachłannie…


Przez most dostajemy się na Rynek, dalej wędrujemy ku twierdzy. Trzeba ją oobejrzeć. Tu też zaczyna się podziemna trasa pod starym miastem. Kłodzko – od średniowiecza żyjące z handlu, poszczycić się może labiryntem podziemnych korytarzy i ulic, podziemnych składów, gdzie kupcy gromadzili swoje zapasy. Absolutnie unikalna turystyczna atrakcja. Wychodzimy na swiatło dzienne w okolicy Kościoła Mariackiego. Jest interesujący z wielu powodów, ale ciekawostką jest, że znalazł tu miejsce wiecznego spoczynku pierwszy arcybiskup Pragi – Arnost z Pardubic.

A nagrobki ma dwa. Dlaczego? To już musicie zbadać sami.

Dzień 2
Polanica Zdrój – Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdroju – Kaplica Czaszek w Czermnej – Skansen w Pstrążnej – Kudowa Zdrój

Ta trasa to szlak starych uzdrowisk wraz z ich klimatem i okolicznymi atrakcjami.
Wyruszamy najkrótszą drogą do Polanicy.

Zostawiamy auto na którymś z parkingów i kierujemy się w dół. Tak najłatwiej jest określić kierunek – bowiem centrum miejscowości to deptak ciągnący się w dolinie rzeki – Bystrzycy Dusznickiej. Stare pensjonaty, okazałe wille z tarasami i werandami, rozległy park i pijalnia wód – to klimat tego kurortu.


Dalej jedziemy główną drogą nr 8 w kierunku Kudowy, ale po drodze mamy jeszcze Duszniki. To kolejne stare uzdrowisko. Niestety, dość zaniedbane, widać, że najlepsze czasy ma już za sobą. Mimo wszystko odżywa nagle w sezonie letnim z powodu koncertów szopenowskich.

Ale najciekawszym obiektem tej miejscowości jest przepiękny, zabytkowy papierniczy młyn – jedyny w Polsce. Nie sposób go przeoczyć – stoi tuż przy drodze. Teraz odnowiony, mieniący się kolorami zachęca do zwiedzania. I naprawdę warto! W podwórzu opłaca się też zajrzeć do firmowego sklepu z czerpanym papierem, kartkami i pamiątkami.

Jedziemy dalej do Kudowy. Może czas na obiad? Jest tu dużo restauracji, barów, kawiarni. Można to dowolnie zaplanować, bo z Kudowy zrobimy jeszcze wypad do Kaplicy Czaszek w Czermnej (obecnie dzielnica kurortu, oddalona o 1 km od centrum) i do wsi Pstrążna, gdzie obejrzeć można ciekawy skansen.

Ossuarium w Czermnej – to atrakcja nieco osobliwa, nawet makabryczna. Wnętrze barokowej kaplicy „ozdobione” jest blisko 3 tysiącami ciasno ułożonych czaszek i kości ludzkich, ofiar wojen i epidemii. Dalsze dziesiątki tysięcy spoczywają w krypcie. Robi wrażenie.

Po nim warto odetchnąć rześkim powietrzem i atmosferą urokliwego skansenu w Pstrążnej. Stare chaty, wokół nich ogródki, w zagrodach zgromadzone przedmioty codziennego użytku dawnych mieszkańców okolicy. A wszystko ulokowane na stoku, wśród malowniczych, zielonych wzgórz.

Z Kudowy, drogą 1000 zakrętów wracamy na camping koło Radkowa.

Twoje zgłoszenie zostało pomyślnie wysłane!

Nasz zespół opracuje atrakcyją ofertę na podstawie Twoich informacji.

W razie pytań będziemy się kontaktować.

Średni czas dodania ogłoszenia to 1 dzień roboczy.​